Content marketing przy ADHD
  • 7 kwietnia, 2026
Agata Borowska
Kategoria:

Content marketing przy ADHD – tu ważny jest sens

Content marketing przy ADHD wydaje Ci się nieosiągalny?

A bo to trzeba robić zgodnie z ogólnie przyjętym zasadami i ze strategią, a do tego spójnie i regularnie. Już widzę, jak Twój mózg wyraża sprzeciw. Ale jest jeden magiczny składnik, który to wszystko napędza – i który być może już znasz, bo to on pozwala Ci doprowadzać do końca inne projekty i robić nawet najnudniejsze zadania.

Ten składnik to poczucie sensu. Pomoże Ci on również w content marketingu.

Czy tak to u Ciebie wygląda?

Wszędzie słyszysz, jak ważne jest tworzenie treści, więc uprawiasz ekwilibrystykę: firma, rodzina, dom… posty.

Ale że dawno nie było żadnego zapytania, a licznik subskrybentów ani drgnie, to content leci w dół na liście zadań, aż wreszcie całkowicie z niej wylatuje. Wiele przedsiębiorczyń z ADHD właśnie wtedy wytyka sobie brak konsekwencji albo dyscypliny – może zgadza im się to z tym, co słyszały o sobie przez wiele lat.

Ja tu jednak widzę coś innego niż brak konsekwencji czy dyscypliny. Przecież są rzeczy, które umiesz i chcesz dowozić. I wnioskuję, że może w tej niemożności robienia content marketingu regularnie chodzi o brak poczucia sensu.

ADHD i poczucie sensu

U osób neuroatypowych poczucie sensu danej czynności często jest niezbędne do rozpoczęcia działania. I to nie dlatego, że tacy z nas filozofowie (choć to też :D), ale dlatego że sens daje nam motywację do działania.

W ADHD mózg silniej reaguje na zadania interesujące, nowe lub znaczące emocjonalnie, więc jeśli treści nie mają w sobie nic z tych rzeczy, to w połączeniu z frustracją brakiem wyników możemy sobie pomarzyć o wytrwałości.

Oczywiście to nie jest tak, że ten sens jest nam niezbędny, bo i bez niego realizujemy zadania; ale skoro można sobie jakoś ułatwić życie i działanie, to dlaczego tego nie zrobić? Tym bardziej że potrzeba do tego tylko połączenia z wartościami czy nadawania zadaniom osobistego znaczenia.

No właśnie – czy to takie „tylko”? To może być trudne, o czym świadczą słowa, które co najmniej raz w tygodniu słyszę i czytam w internecie:

  • „Planuję dziś napisać dwa posty, ale ciężko będzie, nie widzę w tym sensu”,
  • „Tracę sens publikowania na IG”,
  • „Czy przy AI/w 2026 roku/w Roku Konia prowadzenie bloga ma jeszcze sens?”.

Dla jednego ma, dla innego nie ma. Ale jak chcesz jako osoba neuroatypowa publikować regularnie, to ten sens może być tak kluczowy, jak to tylko model językowy umie podkreślić. I myślę sobie, że może w pierwszej kolejności wcale nie chodzi o systemy i strategie (które będą działać dopóki dopóty będą świeże i ekscytujące), a o to stare dobre „dlaczego”?

Sens content marketingu – specjalnie dla twojego ADHD! 🙂

Jeżeli sens tworzenia treści gdzieś Ci się ostatnio rozmywa, a egzystencjalne rozkminy zajmują za dużo pamięci roboczej, spieszę z pomocą. Podrzucam Ci trochę odkrytych sensów content marketingu, może staną się zalążkiem Twojego osobistego 🙂

Mosty zamiast lejków

Jednym świetnym postem jeszcze nikt relacji i zaufania nie zbudował, ale spójną obecnością przez lata – owszem. Każde: „mam tak samo!”, „ktoś to w końcu powiedział”, „ona mnie rozumie” to kolejny element mostu zaufania do Ciebie. A to, jak już dawno wiemy od Michała Szafrańskiego, jest walutą przyszłości 🙂

Przydać się, a nie tylko sprzedać

Jest tyle treści o treściach (lol) sprzedażowych, że zaczynamy mierzyć ich skuteczność liczbą zapytań czy sprzedaży produktu. Tak, to jest ważne, ale długofalowo w content marketingu sukcesem jest też to, że ktoś skorzystał z Twojej wiedzy, poczuł ulgę albo bodziec do działania. I choć poczuciem wdzięczności odbiorców rachunków nie zapłacisz, to masz zastrzyk sensu i więcej szans na to, że przetrwa Twoja…

Marka osobista

Tu osoba z ADHD ma szansę dostrzec najwięcej sensu, a więc nadstaw uszy i oczy! 🙂 Bo może dziś prowadzisz jogę, ale jutro zaczniesz sprzedawać biżuterię albo napiszesz książkę – czego tam Twoje ADHD zapragnie. Zaufanie odbiorców, które zbudowałaś dzięki publikowaniu treści, będzie procentować niezależnie od tego, jaką drogę wybierzesz. „Skoro ona to robi, to musi być dobre” – tym razem jest szansa na zapłacenie rachunków 😀

Treści poza czasem

Treści działają bez Twojej obecności, wykraczają poza moment publikacji. Może tworząc do social mediów, które pożerają content i po kilku godzinach już go nie ma, wcale tego nie czujesz. Ale za to jeden artykuł czy podcast pracuje latami, a do tego staje się bazą do aktualizacji i recyklingu treści.

Zainwestuj czas i energię w stworzenie długożyjących treści, a może właśnie tam odnajdziesz sens. Nie dość, że przysłużyłaś się odbiorcom, to jeszcze będziesz sobie wdzięczna za rok czy dwa, jaką dobrą bazę contentową zbudowałaś.

Zamiast ścigać klienta, przyciągnij go

Czujesz jeszcze opory przed sprzedażą? Masz zawał na myśl o dzwonieniu do potencjalnych klientów? No właśnie, a content marketing to przecież taki piękny sposób na to, żeby klient sam do Ciebie przyszedł. Masz po prostu być i pokazywać, jak rozwiązujesz jego problemy, jakie masz podejście i wartości.

Nawet jeśli to nie do końca wygodna droga (a która jest?), to wciąż lepsza niż pogoń za klientem i wyścig z każdym, kto chce do niego trafić (tak, nawet content marketing może być wyścigiem, ale to Ty decydujesz, czy bierzesz w nim udział. Nie trzeba brać).

Proces twórczy w ADHD i nie tylko

Niestety – im więcej treści w internecie, tym łatwiej wpaść w pułapkę robienia więcej, szybciej, generowania z AI i zupełnego odklejenia się od procesu twórczego. Widzimy, jak powinno się tworzyć treści i co one mogą zrobić dla naszych biznesów, więc ważne staje się tylko to, czy treść przyniosła zamierzony efekt.

Proces twórczy odchodzi na dalszy plan. Czy słusznie? Nie.

W przypadku osób związanych emocjonalnie z tym, co tworzą, każde przełączenie się na produkcję contentu skończy się posuchą intelektualną, nudą, wypaleniem itd. Staje się powtarzalną czynnością – bez sensu, czyli bez przyszłości.

Do brzegu: sensem w tworzeniu treści może być sam proces twórczy. Jeżeli samo pisanie czy robienie grafik daje Ci sens, nie rezygnuj z tego pod naporem komunikatów o tym, że powinnaś mieć takie i siakie efekty. One i tak przyjdą, tylko może nie z tak oczywistych kierunków – bo choć wiele osób od „postów sprzedażowych” o tym nie mówi, to często trudno określić, z jakiej konkretnie treści przyszedł do nas klient czy propozycja.

Przede wszystkim sens

To jest myśl, z którą chciałabym Cię zostawić: może wcale nie chodzi o brak konsekwencji, dyscypliny, systemu, strategii, ale o brak sensu. I to nie jest tak, że w ogóle go nie masz, ale mógł się on zgubić pomiędzy tysiącem komunikatów o tym, jakie powinnaś już mieć efekty.

Ale to nie te efekty są sensem. Co więc nim dla Ciebie jest?

CONTENTOWY
OLD SCHOOL

Newsletter o budowaniu relacji i przyciąganiu klientów dzięki regularnym publikacjom – z wykorzystaniem recyklingu treści ♻ i systemów dopasowanych do Twojej energii i zasobów.

zerknij też na wpisy: