
ADHD i kreatywność w content marketingu – jak wykorzystać zrywy, zamiast je tłumić
ADHD i kreatywność w content marketingu – na tym się dziś skupimy, tak dla kontrastu do tego, jak to ADHD nam rujnuje regularność i te inne rzeczy, które czujemy albo czytamy o sobie w internecie 🙂
Sprawdzimy też, jak możesz wykorzystać zrywy w publikowaniu (czyli następstwo energii przychodzącej falami), zamiast je tłumić. Bo bez sensu tłumić taką moc twórczą i upierać się, że to wszystko trzeba tak na spokojnie, hm?
ADHD i nieszablonowe myślenie – również w treściach
Łączysz kropki, znajdujesz wiele rozwiązań jednego problemu, potrafisz wykorzystać inspiracje w nietuzinkowy sposób i przełożyć je na swój content tak, że nikt tego nie podrobi. Jeżeli masz opór przed pójściem za trendami, to najczęściej dlatego, że wolisz być ich twórczynią niż odtwórcą 😉
Gdy jesteś na fali wznoszącej, jeśli chodzi o energię, to nie ma co za dużo dyskutować z tym, co przychodzi. A już na pewno nie próbować wpychać tego w szablon! ADHD-owiec tworzący w szablonie to jakiś wyższy wymiar masochizmu. Wiem, że szablony niosą obietnicę oszczędności czasu, zrobienia pięćdziesięciu postów w dziesięć minut i te inne cuda na kiju, ale… czy przy zrywie i ADHD-owym mózgu Ty też nie natrzaskasz tyle i to sama?
Trochę ironizuję, bo przecież tu nie chodzi o taśmę produkcyjną i o to, ile postów jesteś w stanie napisać – ale o to, do czego jesteś zdolna, kiedy przestaniesz wciskać się ze swoim sposobem myślenia w te ciasne pudełka. Obiecuję, że gdy zadziałasz sama, efekt będzie o wiele lepszy – widać już gdzieniegdzie zmęczenie szablonowymi treściami LLM-ów i każda ludzka, choćby najbardziej chaotyczna myśl, staje się dla czytelników cenniejsza niż kolejne „to nie pomidor, to kalendarz adwentowy”.
Nadmiar pomysłów PRZY ADHD: CONTENT
Widzę czasem produkty cyfrowe z pomysłami na treści na cały kwartał, rok, pięć lat…! Zawsze się trochę dziwiłam, na czyje potrzeby to odpowiada: przecież ani moje klientki, ani ja nie narzekamy na brak pomysłów. Wszystko stało się jasne (a przynajmniej: nazwane), kiedy okazało się, że łączy nas neuroatypowość. Przy pomysłach problemem może być u nas co najwyżej realizacja, a nie ich brak.
No i właśnie – stosunek pomysłów zrealizowanych do narodzonych jest zwykle niewielki i to powoduje frustrację. Do tego brak dobrego miejsca do zapisywania pomysłów może skończyć się tak, że naprawdę kupisz czyjeś…
Aby więc ADHD-owa kreatywność działała na Twoją korzyść w treściach, zadbaj o dobre miejsce, najlepiej jedno, do spisywania pomysłów. Banał, ale godny wprowadzenia w życie. Przy problemach z funkcjami wykonawczymi skrócenie sobie drogi do celu, a nie miotanie się pomiędzy notatnikami z pomysłami, dobrze wróży jego osiągnięciu.
Hiperfokus na CONTENT MARKETING
Pewnie znasz ten stan, w którym mózg wchodzi na wyższy poziom skupienia i mimo że od siedmiu godzin nie jadłaś i nie byłaś w toalecie, nadal masz zapał do tworzenia i odkrywasz coraz to nowe pokłady kreatywności.
Obie wiemy, że to stan, który nie przydarza się codziennie, a więc jeśli jest – korzystaj. Twórz treści na zapas. Baw się formą. Publikuj. Tak, prawdopodobnie będzie z tego zryw i tydzień ciszy potem. Nie szkodzi, tu nie ma co sobie dowalać. Ta energia nigdy nie będzie constant, a tym bardziej gdy jesteś kobietą i Twoją naturą jest cykliczność. A może biznes też masz sezonowy. Tyle zmiennych!
Na koniec hiperfokusu, kiedy już skorzystasz z tolaety i coś zjesz, zerknij jeszcze raz na to, co stworzyłaś, i podejdź do tego strategicznie. To pozwoli uniknąć poczucia, że „to wszystko jest takie chaotyczne”. Rozłóż treści tak, żeby wystarczyło na publikację raz w tygodniu, zamiast od razu dzielić się wszystkim z odbiorcami. I znowu: nie wyrzucaj sobie tak bardzo, że tak to u Ciebie wygląda!
Kreatywność nie działa liniowo
Jak i Twój mózg – on też skacze sobie z kwiatka na kwiatek. Co Ty na to, by potraktować to jak skarb? Nie przeczę, czasem frustrujący, ale i z tego można coś zrobić. Bo kto powiedział, że musisz stosować content batching i robić określone zadania na jednym posiedzeniu? Może w czasie jednego bloku wolisz napisać konspekt podcastu, wrzucić luźnego posta i zrobić korektę kolejnego? Jeżeli to będzie skuteczne, rób.
Najcenniejszy zasób to energia, a bez niej ani rusz. Wiesz, ile zużywamy energii na dopasowywanie się do tego, jak „powinno” być…? Do tego te wszystkie porady o pracy głębokiej, koncentracji, priorytetyzacji zadań…
Wszystko pięknie, ale jeśli stworzysz i opublikujesz treść, mimo że proces docierania tam nie wyglądał jak z poradnika o produktywności, to wciąż jesteś dalej niż ktoś, kto jeszcze nic nie opublikował, bo próbuje się wpisać w czyjś schemat pracy. Nie wszystko da się zaplanować i całe szczęście – zwłaszcza dla procesu twórczego.
Nie marnuj zrywu w Tworzeniu treści
Energia zrywu idzie na marne, gdy nie wiemy, od czego zacząć. Szczególnie upierdliwe jest to przy wolnej godzinie, która spada z nieba i którą chcemy wykorzystać na content – zaczyna to przypominać wieczór z Netflixem, kiedy pół godziny upływa na szukaniu tego filmu.
Tu znowu z pomocą przychodzi jedno miejsce, w którym zapisujesz pomysły, albo lista rzeczy do zrobienia właśnie na taką okazję. Domyślam się, że nie ma takiej siły, która zmusiłaby Cię do zrobienia listy tego typu, skoro nie jest to pilne… Ale będziesz wdzięczna samej sobie. Jeśli chcesz, dodaj tam też contentowe taski na piętnaście, dwadzieścia minut. Może jakaś rolka potrzebuje tylko napisów, a post prostej grafiki, żeby mogła lecieć w świat?
Nieskończone? Trudno
Kto nie zaczął kiedyś procesu tworzenia treści, bo wiedział, że i tak go dziś nie zakończy – ręka w górę… I tak zryw został stłumiony, bez sensu zupełnie.
Pokusiłabym się o rozpoczęcie procesu, nawet jeżeli nie ma opcji końca. Nawet jeśli dźwięczy nam w uszach jeden z dwudziestu tysięcy negatywnych komunikatów słyszanych w dzieciństwie pt. „zaczynać to łatwo, a skończyć to co?!”.
Jeśli jednak wierzyć Zeigarnik, otwarta pętla nie pozwoli nam tak łatwo porzucić zadania.
I tak, możemy z tym dyskutować: pokażesz mi pewnie setki rozgrzebanych szkiców i to, jak długo możesz żyć z otwartą pętlą. Ale jeśli nieskończona rzecz wyląduje na liście rzeczy do zrobienia, kiedy masz niespodziewane pół godziny luzu, a do tego napiszesz wcześniej, jaki ma być kolejny krok w tym zadaniu, to czy szanse na doprowadzenie rzeczy do końca nie wzrastają? Bądź dla samej siebie przewodniczką.
Tak, ja też mam czasem wrażenie, że życie z tym mózgiem to jest ciągłe hackowanie rzeczywistości i interpretacja różnych rzeczy pod siebie, ale… Jak coś jest głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie.
Samoświadomość w tworzeniu treści przy ADHD
Jeżeli nie raz przekonałaś się o tym, że standardowe porady na temat tworzenia treści w Twoim przypadku nie działają i że aby być skuteczną, potrzeba Ci innych taktyk – właśnie tych taktyk szukaj. Ale już w sobie, nie na zewnątrz.
Obserwuj siebie z ciekawością. Jak często przychodzą te zrywy? Mają jakieś punkty wspólne? Zależą od pory dnia albo miesiąca? Może jest coś, co wspiera Twoją kreatywność przy ADHD – posprzątanie pokoju, wysypianie się, muzyka, pójście do teatru? Wszystko co wpływa na utrzymanie się w dobrej kondycji twórczej może być tutaj dobrym tropem 🙂
Dobrze też wiedzieć, że w naszym przypadku nowe pomysły zawsze będą bardziej ekscytujące niż kończenie starych, trudno przejść z wizji do wykonania, a dopamina przy końcówce projektu ma nas głęboko gdzieś. Ale możemy zdecydować, czy to będzie cała prawda o nas. Mnie dziwi każda rolka o tym, jak to w ADHD nie ma szans na bycie regularnym – ale to temat na inny wpis 🙂
Zrywy są od robienia, nie od analiz
To coś, co w „poukładanym”, neurotypowym świecie zabrzmi jak herezja, ale u nas ma rację bytu: nie musisz analizować wszystkiego przed zabraniem się do działania. Nie musisz przed pisaniem szkicu posta rozkładać na czynniki pierwsze, czy będzie zgodny ze strategią marki. Dużo prostsze może być podążanie za tym, co przychodzi do Ciebie w trakcie zrywu, a potem dopasowywanie powstałej treści do ustalonej strategii. Przecież najczęściej to i tak będzie spójne z Tobą, bo nikt nie ma marki osobistej zupełnie oderwanej od tego, kim jest (a jeśli ma, to musi być to piekielnie trudne do utrzymania).
Przy wszelkich blokadach i paraliżu wykonawczym najważniejsze jest wejście w tryb robienia, a cała reszta przychodzi potem.
Nie wierzę, że tłumienie zrywu i naturalnej energii z niego może wychodzić na dobre. Może przy ADHD wcale nie chodzi o to, żeby tworzyć treści „na spokojnie”. Może na spokojnie można je dopracowywać, a kiedy przychodzi impuls, to działać, jakby miało nie być jutra?
zerknij też na wpisy:
-
Przełam strach przed delegowaniem. Jak zrezygnować z kontroli i nie stracić na jakości?
Strach przed delegowaniem ma zwykle konkretną twarz. Twoją własną 😉…
-
Narzędzia do prostego recyklingu treści – Mój must-have
Recykling treści jest jedną z contentowych strategii, które grają na Twoją korzyść. Nie wymaga wymyślania treści od zera ani hiperfokusa na żądanie. Bierzesz to, co już masz, i robisz z tego coś równie wartościowego.